„Przy Tobie” – nowy model modernizacji apteki
W Pilźnie (woj. podkarpackie) rozmawiamy z mgr. farm. Ryszardem Nalepą, właścicielem apteki „Na Węgierskiej” położonej opodal rynku.
Dlaczego chciał pan założyć własną aptekę?
Jako farmaceuta chciałem być niezależny. Być, jak to się mówi, na swoim.
Posiada pan w sumie 3 apteki oraz 2 punkty apteczne i nimi zarządza. Czy już czuje się pan szefem firmy sieciowej?
Zdecydowanie uważam, że prowadzę firmę rodzinną. Wszystko zaczęło się w 2005 roku od pierwszego punktu aptecznego w Róży. Druga w kolejności była właśnie ta apteka w Pilźnie (2006). Potem otworzyłem aptekę we Brzostku (2008), następnie po dłuższej przerwie w Zawadzie (2020) i w ubiegłym roku w Iwierzycach. Cztery pierwsze placówki były zakładane od podstaw, natomiast ta piąta jest przejęta.
A czy ma pan plan dalszego rozwoju?
Oczywiście, mam taki plan.
Czy lokal apteki, w której rozmawiamy, jest adaptowany po innej firmie, działalności? Dodajmy, że budynek świetnie wpisuje się w historyczny ciąg zabudowy.
Nie, od początku był budowany z myślą, że będzie tu apteka. To jest nowy budynek, ale jego pierwowzór pochodzi z XIX wieku.
Jacy pacjenci zaopatrują się w pana aptece? Przejściowi, chwilowi czy też stali pacjenci?
Większość to stali pacjenci. W zasadzie z każdej grupy wiekowej. W dni targowe pojawiają się też pacjenci z szerokiej okolicy.
Gdy spotkaliśmy się niedawno w siedzibie PGF w Warszawie, gdzie można obejrzeć wzorcową aptekę „Przy Tobie” opracowaną w ramach Programu Wsparcia Biznesowego Aptek, okazało się, że ma pan tzw. zacięcie innowatora.
Tak, rzeczywiście. Gdy pojawiają się nowe możliwości czy narzędzia apteczne, to staram się je zweryfikować, sprawdzić w praktycznym działaniu i wykorzystać. Na przykład jako pierwszy tutaj (blisko 20 lat temu) wprowadziłem terminal kart płatniczych. Aktualnie jako jedyna apteka w Pilźnie prowadzimy szczepienia.
W tym momencie mogę zdradzić, że spotykamy się w związku z faktem, iż dosłownie przed chwilą zamontowano na froncie apteki szyld „Przy Tobie. Apteka Na Węgierskiej” i równie widoczny z daleka krzyż apteczny, a witryna apteczna jest oklejona wyróżniającym się nowym oznakowaniem. Składam gratulacje, bo to druga tak prezentująca się apteka w kraju!
Tak, zaczynam testować rozwiązania, które proponuje teraz PGF. Warto to sprawdzić i przekonać się, czy narzędzia oferowane przez hurtownię przyjmą się i dadzą efekty, których oczekuję.
Proszę powiedzieć, z czego wynikała decyzja o lokalizacji właśnie w tym miejscu.
W danym momencie była to jedyna rozsądna lokalizacja. W tak małej miejscowości istotna była bliskość rynku. Chociaż na przestrzeni tych 20 lat, kiedy tu prowadzę aptekę, specyfika lokalizacji się trochę zmieniła, bo ciężar handlu wynosi się poza rynek, rozumiany jako centrum takiego miasteczka.
Czy pacjenci już widzą i komentują zmianę na froncie budynku aptecznego?
Tak. Zauważają zmianę, pozytywnie oceniają taką odświeżoną i dobrze widoczną wizualizację apteki. O to właśnie chodziło. Także po to, by była bardziej widoczna z rynku.
A czy ta apteka i okoliczne placówki zaspokajają pełne potrzeby pacjentów z Pilzna, czy też bywają oni zmuszeni do jeżdżenia po leki do większych miast w okolicy?
Sądzę, że nie kusi ich turystyka lekowa. W zupełności zaspokajamy ich potrzeby. Natomiast czynnikiem warunkującym to, że pacjent gdzieś „migruje” do większych miejscowości, jest konieczność wizyty u lekarza specjalisty. W Pilźnie są jedynie dwa ośrodki POZ, zapewniające tę podstawową opiekę, natomiast po pomoc specjalistów trzeba jechać do Dębicy, Tarnowa lub Rzeszowa.
Czy ta apteka w bilansie pana placówek ma największe obroty?
Tak, jest wiodąca.
A które z innych narzędzi z oferty Programu Wsparcia Biznesowego Aptek „Przy Tobie” zamierza pan również wykorzystać?
Planuję wprowadzić kasę samoobsługową i aptomat [o tych urządzeniach więcej na str. 9 – red.]. Jesteśmy w fazie ustaleń technicznych.
Jakiej reakcji pacjenta przy takich technologicznych rozwiązaniach się pan spodziewa?
Jeśli nie sprawdzę tego tu na miejscu, nie będę wiedzieć, czy te rozwiązania przyniosą wygodę i korzyści. W określonych porach dnia i w dni targowe mamy kolejki, zatem liczę na dobry odbiór.
Co w pana opinii jest w tej chwili barierą na drodze rozwoju aptek?
Prawo nie pozwala na szereg działań marketingowych. To duże wyzwanie, bo przecież zależy mi na wiązaniu pacjentów z apteką.
Jak więc, będąc farmaceutą, budować markę placówki?
Dla przykładu – moja apteka jest kojarzona z punktem szczepień. Szczepimy głównie stałych pacjentów, ale są też tacy, którzy pojawili się u nas właśnie po szczepienie.
Czy na podstawie bieżących wyników działalności aptecznej ma pan poczucie stabilności biznesu?
Generalnie tak. Każdy kolejny rok przynosi nowe doświadczenia. Na pewno czasy się zmieniły. Zupełnie inaczej prowadzi się aptekę dzisiaj niż 5 czy 10 lat temu. Ale myślę, iż jest na tyle stabilnie, że czuję się w miarę spokojnie.
Co jest zatem istotne, by mieć tę stabilność?
Trzeba dziś więcej uwagi poświęcić pewnym rzeczom. Na przykład na rozmowę z przedstawicielami firm, żeby pacjentowi zapewnić atrakcyjną i dobrą jakościowo ofertę. Decydująca jest dzisiaj dostępność, szeroki asortyment. Dobry kontakt z pacjentami jest również bardzo ważny. Dlatego też sprawdzam nowe rozwiązania, które pomogą nam zagwarantować im dobrą opiekę.
Dziękuję, że podzielił się pan z Czytelnikami „Recepty.pl” cennymi doświadczeniami. Życzę dalszego rozwoju aptek i realizacji planów biznesowych.